Przyczyny, diagnoza i leczenie D-MER

Przyczyny D-MER

Przyczyn powstania zaburzenia, jak już wspomniałam w poprzednim artykule, upatruje się w zaburzonej gospodarce dopaminowej. Jest to jeden z neuroprzekaźników, który w zależności od obszaru mózgu pełni różne role. W przypadku D-MER interesującym nas miejscem jest podwzgórze, gdzie dopamina wpływa na wydzielanie prolaktyny, czyli hormonu ściśle związanego z laktacją. Dzięki czasowemu spadkowi dopaminy możliwy jest jej duży wystrzał, co bezpośrednio przekłada się na wypływ mleka. W przypadku każdej kobiety karmiącej droga ta jest taka sama, natomiast w przypadku kobiet ze zdiagnozowanym D-MERem spadek dopaminy wywołuje obok wystrzału prolaktyny również dysforię. Hipotez dlaczego tak się dzieje jest kilka. Naukowcy dopatrują się przyczyn w generalnie większej wrażliwości tych kobiet na wahania w gospodarce dopaminowej. Możliwe jest także, że u tych mam czasowo zmieniło się przekaźnictwo dopaminy i dodatkowo karmienie piersią pogłębia to zaburzenie do poziomu patologizującego ich nastrój. Możliwe jest także, że kobiety ze zdiagnozowanym D-MER mają już „wbudowaną” mutację receptorów dopaminowych przez co w takich wyjątkowych sytuacjach, jak karmienie piersią, ich ciało reaguje w tak specyficzny sposób.

Diagnoza D-MER, a inne zaburzenia

Aby zdiagnozować D-MER musi nastąpić gwałtowna i intensywna zmiana nastroju na chwilę przed wypływem mleka i trwać od kilkunastu sekund do nawet 2 minut. Jakie to dokładnie emocje, jaki jest czas trwania i co może temu towarzyszyć opisałam w zalinkowanym wyżej artykule, w akapicie o rodzajach D-MER.

Warto wspomnieć dodatkowo, czym różni się awersja do karmienia a D-MER. Najprościej rzecz ujmując awersja do karmienia cechuje się ciągłą lub długotrwałą niechęcią do karmienia piersią swojego dziecka, zaś przy D-MER dysforia występuje tylko i wyłącznie podczas samego karmienia. Przyczyny awersji leżą głęboko w psychice kobiety, zaś D-MER jest zaburzeniem czysto fizjologicznym. Jeszcze jednym zaburzeniem, o którym warto napisać przy okazji D-MER to depresja poporodowa. Może ona współwystąpić z D-MERem, natomiast nie będzie bezpośrednią przyczyną. Zaburzenia w gospodarce dopaminowej mogą odbić się w postaci obu trudności, jak i D-MER może spotęgować prawdopodobieństwo wystąpienia depresji z powodu przede wszystkim dużego cierpienia i niejednokrotnie poczucia winy, a wręcz bycia odmienną, chorą, czy złą matką.

Leczenie

Z mojego doświadczenia jasno wynika, że to, czego najbardziej potrzebuje kobieta z D-MER, to świadomość, że to fizjologiczne zaburzenie, nie zaś głębokie zaburzenie psychiczne. Już samo to wystarczy, aby nieco odbarczyć mamę, która najczęściej ledwie jest w stanie udźwignąć własne poczucie winy, strach i przerażenie. Wsparcie i zrozumienie okazane kobiecie, brak jakichkolwiek ocen i nazwanie jej trudności, najczęściej staje się kluczem do zdrowienia młodej mamy. Warto wspierać się metodami nieinwazyjnymi, a skutecznymi, jak np. ograniczenie stresorów, psychoterapia, unikanie kofeiny etc. Niemniej jednak w najcięższych stanach D-MER, kiedy kobieta dalej chce karmić, szanse na zwiększenie komfortu psychicznego może dać wsparcie farmakoterapeutyczne. Niemniej jednak w tym temacie odnotowano, iż popularne SSRI (inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny, najczęściej przepisywane leki antydepresyjne), nie wpływają w żaden sposób na leczenie D-MER, a jedynie próbować można lekami regulującymi przekaźnictwo dopaminy.

Psychologiczny aspekt D-MER

To, co dla mnie, jako psychologa i psychoterapeuty jest ważne w kontekście D-MER, to doświadczanie tego zaburzenia przez młode mamy. Z racji tego, że zaburzenie to dopiero zaczyna być jakkolwiek znane na świecie, jak i w Polsce, to niestety wiele kobiet zostaje ze swoimi trudnościami same, szukając niejednokrotnie pomocy na oślep. Czują się wyobcowane, niejednokrotnie napiętnowane, przybite, pytają, czy są chore psychicznie i zawsze pada pytanie – czy jestem złą mamą? Same mamy nie wiedzą, jak sobie pomóc, a co dopiero zaniepokojeni bliscy, którzy często w swojej bezsilności zwalają „winę” na hormony, przerażeni wysyłają mamę do nieświadomego istnienia takiego zaburzenia jak D-MER lekarza rodzinnego, czy próbują na siłę pocieszać mówiąc „będzie dobrze”. To wszystko, choć są to wyraźne próby pomocy, niestety nie dają kobiecie tego, czego potrzebuje, czyli rzetelnej informacji i wsparcia w jej cierpieniu, odbarczenia.

Wiele z nas wie, jak trudna jest droga karmienia piersią. Jak wiele jest potknięć, upadków, łez, nerwów. Mamy z D-MER, szczególnie w skrajnych postaciach, muszą z dnia na dzień zacząć się mierzyć z cierpieniem w niewyobrażalnej formie. Są to np. akty autoagresji, jak drapanie się do krwi, uderzanie głową o ścianę, gryzienie się, myśli samobójcze, wybuchy gniewu, stany głębokiego smutku i otępienia. Warto wiedzieć, że zazwyczaj nie ma żadnego zagrożenia dla dziecka – w większości przypadków matka wszystkie negatywne i agresywne emocje kieruje na siebie lub osoby trzecie. Niemniej jednak rodzi się ogrom emocji związanych z poczuciem winy, ogromnym żalem do siebie, a i czasami odrobiną złości do dziecka, że w pośredni sposób związane jest z wywołaniem tego przykrego stanu, co zwykle powoduje jeszcze większe poczucie winy i złość na samą siebie.

Jeśli w Twoim otoczeniu jest kobieta, u której możesz zaobserwować zachowania czy trudności poruszone w artykule nie wahaj się – porozmawiaj z nią, zachęć do spotkania ze specjalistą, pomóż w uświadomieniu rodziny. Wiedza i rzetelna informacja jest pierwszym krokiem do odczucia ulgi.

A jeśli czytasz mnie droga Mamo, Ty która w tekście odnalazłaś część siebie, wiedz, że to naprawdę nie Twoja wina. I jeśli decydujesz się na karmienie dalej – jesteś wojowniczką. Ale pamiętaj o zadbaniu o siebie, o swój komfort, poszukaniu pomocy, uświadomieniu bliskich. Nie musisz być najsilniejsza na świecie. Jeśli zaś zdecydujesz się na odstawienie wiem, jak trudno Ci z tą decyzją może być. Ale czasami to umiejętność rezygnacji jest największym przejawem siły. Zaufaj sobie, daj sobie przestrzeń na bycie szczęśliwą mamą. Twoje dziecko potrzebuje przede wszystkim Twojej bliskości i Ciebie, Twoje mleko, choć ważne, nie jest najważniejsze.

Katarzyna Skorupska – psycholog, psychoterapeuta w trakcie procesu certyfikacji, specjalizuje się w pracy z przyszłymi i młodymi rodzicami, starszą młodzieżą oraz w psychotraumatologii. Pracuje zarówno indywidualnie, jak i z parami i rodzinami. Przyjmuje w ramach poradni, jak i prywatnej praktyki we Wrocławiu. Prywatnie mama Kai i partnerka Kacpra, w wolnych chwilach oddana aktywności fizycznej i książkom. Kontakt i więcej informacji na stronie www.

Źródła:

  1. “Dysphoric Milk Ejection Reflex”, www.d-mer.org
  2. “Dysphoric Milk Ejection Reflex (D-MER)”, www.breastfeeding.asn.au
  3. “Dysphoric Milk Ejection Reflex (D-MER)”, www.fhea.com
  4. Obrazek wyróżniający: zdjęcie z archiwum Fundacji “Mlekiem Mamy”.

Fundacja "Mlekiem Mamy" wspiera w karmieniu naturalnym. Jeżeli karmienie piersią okazuje się niemożliwe, pokazujemy, że można karmić piersią inaczej (KPI), tj. odciągniętym mlekiem i podawać je w inny sposób. Edukujemy w zakresie tzw. świadomego rodzicielstwa i zdrowego stylu życia już od pierwszych chwil dziecka. Prowadzimy również działalność odpłatną w zakresie wsparcia okołoporodowego.