Baby blues – czyli transformacja z kobiety w ciąży w matkę

PROBLEMY MAMY

Kiedy byłam w ciąży z moim pierwszym synem, chodziłam na szkołę rodzenia. Bardzo pilnie uczyłam się oddechów i ćwiczyłam je stojąc na stacji metra. Starałam się zapamiętać metody łagodzenia bólu porodowego, wybierałam muzykę, i miałam pomysł rodzenia przy świeczkach. Cała moja energia skupiała się na porodzie – to co miało nastąpić potem wydawało mi się słodką sielanką – ja, słodki niemowlak i jego tatuś. Tymczasem okazało się, że to nie sam poród był największym wyzwaniem – ale macierzyństwo jako całość.

Hormony a baby blues

Podobnie do mnie myśli wiele kobiet, w czym bardzo pomagają hormony. Przed porodem nawet jeśli występują wahania nastroju, to przyszła mama czuje się zorientowana na zadanie jakim jest wydanie dziecka na świat. Sam poród to ogromny wyrzut hormonów – w tym oksytocyny, które tonizują nastrój umożliwiając nawiązanie głębokiej więzi z dzieckiem. W ciągu następnych dni ochrona hormonalna się zmniejsza, spada poziom adrenaliny, a oksytocyna normuje się. I to te właśnie dni 3-5 doba po porodzie to czas wystąpienia baby bluesa.

Warto zauważyć, że jest to zjawisko właściwe dla krajów cywilizowanych – w wielu kulturach pierwotnych kobiety go nie doświadczają. Wynika to z organizacji systemu wsparcia dla młodej mamy. W 3-5 dobie w krajach bogatej północy matka z dzieckiem zazwyczaj są już w domu, i zazwyczaj są tam sami tylko z ojcem dziecka. Krewni i rodzina wpadają tylko na chwilę, obejrzeć nowe dziecko, zasypać radami i prezentami, a potem odejść do swoich spraw. W wielu kulturach pierwotnych natomiast, młoda mama otaczana jest bardzo czułą uwagą – ktoś dba o jej posiłki, komfort snu, i jej zadaniem jest tylko karmienie i bycie z dzieckiem. W takich warunkach trudniej o załamanie nastroju.

Co to jest baby blues?

Baby blues to trwające od kilku do kilkunastu dni zaburzenie nastroju występujące w okresie połogu. Jest stanem przejściowym i dość naturalnym (jak na nasze warunki). Warto pamiętać, że każde narodziny dziecka – to także narodziny matki. A każde narodziny to zmiana i transformacja. Baby blues to taka mała dezintegracja – kobieta radząc sobie z nią wypracowuje nowe wzorce zachowań i przekonań. Potrzebuje na to czasu i wsparcia ze strony otoczenia. Zwyczajowo zwykło się oczekiwać tego wsparcia od partnera – jednakże równie efektywna może być pomoc przyjaciółki, która już ma dziecko, albo własnej matki (jeśli mamy z nią dobrą relację).

Baby blues to dobry czas, kiedy macierzyństwo nabiera realnego kształtu i łzy mieszają się z radością. Kobieta uczy się, że da radę być wystarczająco dobrą matką dla swojego dziecka.

Warto jednak czujnie obserwować, czy stan przygnębienia nie utrzymuje się zbyt długo i nie staje się normą zachowania. Jeśli po 3-4 tygodniach nie ma żadnej poprawy warto sprawdzić, czy to co mieliśmy za baby blues jest depresją poporodowa, która niestety nie jest czymś budującym  w życiu kobiety.

Jagoda Kędzierska – psychoterapeutka, doradca noszenia dzieci AND, Wiceprezeska Fundacji Wspierania Kobiet i Rodzin – ORIGO

Obrazek wyróżniający: Joanna Barańska