odstawienie w szacunku

Odstawienie z książką w tle

HISTORIE MAM

Odstawienie z książką w tle, to historia drogi mlecznej… Od dawna próbuję napisać swoją historię karmienia piersią (KP). Przebrnęłam przez wiele wersji, różne podejścia, dłuższe i krótsze próby opisania tego, co we mnie siedzi. I żadna nie wydawała mi się wystarczająco dobra.

Skomplikowane

Zaczęłam się zastanawiać w czym problem. Doszłam do wniosku, że te prawie 3 lata KP można określić przede wszystkim jednym słowem – SKOMPLIKOWANE.

Nasza mleczna droga była pełna wspinania się pod górę, jazdy bez trzymanki, zakrętów i ślepych zaułków. Były momenty, gdy towarzyszyła mi całkowita pewność, że wszystko jest jak należy i czułam spokój. Ale chyba częściej żyłam z jakąś – mniejszą lub większą – wątpliwością:

  • czy dobrze przystawiam?
  • czy się najada?
  • jak długo powinno trwać jedno karmienie?
  • czy bezpiecznie jest karmić na leżąco w nocy?
  • nie chce jeść innych posiłków, może jak go odstawię to zacznie?
  • czy wypada karmić publicznie?
  • może jak zakończymy KP to się wreszcie wyśpię?
  • czy nie robię mu krzywdy, może jest za bardzo do mnie przywiązany?

Wątpliwości

To tylko wycinek trzyletniej listy. Pierwsze miesiące to głównie pytania “techniczne” i obawy przed karmieniem publicznie. Po roku zaczęły się pojawiać – wzmacniane przez pytania otoczenia – rozmyślania dotyczące tego, kiedy koniec. Po dwóch latach doszła walka z samą sobą – gdy z jednej strony wygodnie było mi posiadać magiczną moc usypiania dziecka w 5 minut, z drugiej zaś pojawiała się czasami złość i poczucie ubezwłasnowolnienia. W tamtym okresie przynajmniej kilkukrotnie podejmowałam decyzję, że już wystarczy, po to aby po kilku dniach zmienić zdanie. Nie chciałam zabierać dziecku czegoś tak dla niego ważnego.

Wspólna decyzja

Teraz już wiem, jak mądre i prawdziwe jest zdanie, że zarówno dziecko jak i mama muszą dojrzeć do decyzji o odstawieniu.

Nasz proces odstawienia trwał prawie 10 miesięcy. Bardzo stopniowo i bardzo pomału negocjowałam z synkiem kwestię rezygnacji z kolejnych karmień aż zostało nam “tylko” karmienie przed snem. Pomimo tego, że znacznie wcześniej nauczył się zasypiać np. przy przytulaniu czy buziakach, to jednak przed nimi mleko musiało być. Długo nie wiedziałam jak to zakończyć. I tu właśnie pojawia się kwestia gotowości. Po prostu przyszedł moment, gdy czułam, że to nie karmienie a raczej przytulanie. Gdy sesje przy piersi trwały bardzo krótko i po chwilowym przyssaniu łatwo było mi zabrać pierś dziecku. Gdy naturalnie zaczęliśmy karmić się tylko jedną piersią i to wystarczało.

Spokój, jaki czułam w sobie podczas rozmów i “negocjacji”, był dla mnie każdorazowo sygnałem, że to dobry moment. I faktycznie. Po naszym ostatnim wieczornym karmieniu tylko przez dwa dni synek prosił o “cycy”. Potem nie było tematu.

Żegnamy mleko mamy

Te 10 miesięcy naszego odstawiania odbyło się z książką “Żegnamy mleko mamy” w tle. Przed drugimi urodzinami synka szukałam w dziecięcej literaturze książki, która pomogłaby mu zrozumieć temat zakończenia KP. Gdy nie znalazłam, postanowiłam napisać ją sama

Można powiedzieć, że książka i życie się przeplatały. Życie częściowo napisało książkę (np. buziaki usypiaki były naszym stałym rytuałem), a książka, gdy już powstała, pomogła wpłynąć na życie i zakończyć mleczną drogę.

I to jest jeden z najfajniejszych wniosków po tych prawie 3 latach. Karmienie piersią dało mi pewność siebie, wiarę w możliwości własnego ciała i siłę intuicji. Dało mi szczęście i spokój mojego dziecka. Dało mi wiele wzruszających wspomnień. A jednocześnie stało początkiem i inspiracją dla nowej, fantastycznej przygody, jaką okazało się napisanie książki.

Moje doświadczenie

Nie planuję kolejnego dziecka. Mam poczucie, że moja przygoda z karmieniem piersią była pierwszą i jedyną w moim życiu. Jeśli miałabym przekazać innym kobietom coś ze swojego doświadczenia to przede wszystkim bardzo chciałabym zachęcić je do zaufania sobie i swojemu ciału. Podstawy w postaci wiedzy z rozsądnych źródeł plus podążanie za sobą i swoim dzieckiem mogą dać Wam tak potrzebny spokój – na początku mlecznej drogi, w trakcie jak i w momencie decyzji o jej zakończeniu.

Joanna Świercz – autorka książki “Żegnamy mleko mamy”.

Obrazek wyróżniający: Joanna Świercz.