KPI – życie pod dyktando laktatora

CO TO JEST KPI?

Bycie mamą karmiącą piersią inaczej (kpi) to życie pod dyktando laktatora. Czas dzieli się na sesje oraz na to co można zrobić pomiędzy nimi. Często słyszę: “Podziwiam, ja bym nie dała rady”.

Lekko nie jest. Są kryzysy, chwile zwątpienia, ale czy z laktatorem czy bez i tak by były. Dotychczasowe życie dostosowujemy do potrzeb dziecka.

Wyznacz sobie cel

Wyznaczenie celu może wpłynąć na nasz stosunek do odciągania. Niech cel będzie realny do osiągnięcia. Pamiętam pierwsze dni kpi – pełne niepewności czy w ogóle pokarm będzie, czy uda go się utrzymać. Początkowo miałam pojedynczy laktator, więc większość doby kręciła się wokół karmienia. Odciąganie, karmienie, mycie sprzętu, wyparzanie, suszenie i tak w kółko.

Zainwestuj w dobry sprzęt

Dopiero mój trzeci laktator okazał się tym jedynym na całe życie. Żałuję, że tak późno zakupiłam sprzęt na obie piersi. Dzięki wbudowanemu akumulatorowi odciąganie trwa zaledwie 15 minut i nie wymaga siedzenia i czekania aż zapełnią się butelki. Mogę robić przy odciąganiu większość czynności.

Dokupiłam również więcej butelek i smoczków oraz zapasowe części do laktatora. Dzięki temu nie spędzam już czasu na myciu i wyparzaniu. Po zakończonej sesji wkładam laktator do woreczka strunowego i chowam do lodówki. Raz dziennie myłam i wyparzałam całość – teraz robi to za mnie zmywarka.

Wiedza, wiedza, wiedza…

Do czasu komplikacji przy karmieniu piersią nie miałam pojęcia, że w ogóle można karmić piersią inaczej. Nie wiedziałam, że istnieją podwójne laktatory, jak postępować z pokarmem, jak stymulować piersi, aby zwiększyć ilość pokarmu. Dzięki grupom mam kpi szybko nadrobiłam tę wiedzę, a ilości mleczka rosły w oczach.

Wsparcie

Bez tego ani rusz. Wspólnie z mężem podjęliśmy decyzję o karmieniu w ten sposób. Zapytałam go co o tym myśli i czy obowiązki związane z dziećmi w większej mierze będą należały do niego. Rozgłosiliśmy w rodzinie i wśród znajomych, aby wiedzieli i mogli nam pomagać. Kiedy wyciągałam laktator automatycznie ktoś zajmował się dzieckiem.

Przykro mi czytać, jak niektóre mamy zmagają się z brakiem zrozumienia, tracą wiarę w siebie, czy spotykają się z uszczypliwymi komentarzami. Jako, że mam cięty język, to zawsze mam w zanadrzu kilka odpowiedzi na podobne okoliczności. Mam nadzieję, że nigdy się nie przydadzą.

Organizacja

Kiedy musisz często i regularnie odciągać zostaje niewiele czasu pomiędzy sesjami. A dzieckiem trzeba się zająć, ugotować, posprzątać i jeszcze zmrużyć oczko. I tak dzień w dzień, tydzień w tydzień.

Póki Ci nie wejdzie to w krew, pomyśl nad opieką z zewnątrz: dorywcza niania, pani do sprzątania, mama na weekend, sąsiadka, znajoma, kuzynka, czy inna osoba z rodziny. Wiem jak dużo daje samo wyjście z dzieckiem na spacer. Gdzie w tym wszystkim znaleźć czas na życie towarzyskie? Jak nie zamknąć się w domu?

Dobrze jest odpowiednio zorganizować sobie dzień. Na każdy wyjazd pakuję torbę z laktatorem, ładowarkę, butelki, smoczki. Jeżeli nie będzie możliwości mycia to i zapasowe części zamienne. Szukam w miarę spokojnego miejsca: ławeczka z boku, osobny pokój, nasze auto lub po prostu staję/siadam bokiem,  podpinam laktator i już. Zawsze mam biustonosz do odciągania na sobie.

Odciągałam już w wielu miejscach i w różnych sytuacjach. Na kinderbalu, na grillach, w aucie, na spacerze, tankując auto, w restauracji, w parku, na plaży, podczas wesela. Nawet udało się mi wyjechać na 2 dni samej i przywieźć mleczko z wyjazdu.

Karmienie piersią (inaczej) jest naturalne!

Nasz “dzidziuś” kończy niebawem 14 miesięcy. Nie wiem nawet kiedy zleciał ten czas. Były chwile zwątpienia, przyszły niespodziewane sytuacje jak np. atak migreny. Nie byłam wtedy w stanie sięgnąć po laktator. Mąż był blisko mnie. Zawiózł mnie na pogotowie i chodził za mną z laktatorem. Informował lekarza, że karmię piersią i pytał kiedy będzie mógł podać mi sprzęt. Mimo, że jestem mobilna podczas odciągania mogę liczyć na jego wsparcie. Wie, że dziecko potrafi być absorbujące i wtedy zajmuje się synem, starszą córką.

2 miesiące temu wróciłam do pracy. Jakiś czas wcześniej ograniczyłam ilość sesji, ale nie zrezygnowałam ze ściągania. Udaje mi się utrzymać laktację i mam nadzieję, że nie będę musiała rezygnować z karmienia swoim mlekiem.

Co mogę powiedzieć mamom? Nie wstydźcie się, karmienie piersią jest naturalne i można robić to wszędzie w dyskretny sposób, nie rezygnując z “życia”. Rzeki mleka!

Daria – mama kpi

Obrazek wyróżniający i zdjecia poglądowe: z archiwum prywatnego udostępnione Fundacji “Mlekiem Mamy”.