Fałszywe oznaki braku mleka

LAKTACJA: FIZJOLOGIA I PATOLOGIE, MITOLOGIA LAKTACYJNA

Jak pokazały wyniki ostatniej kontroli NIK (raport) standardy opieki okołoporodowej są nagminnie łamane. Dotyczy to także wsparcia laktacyjnego w pierwszych dniach po porodzie. Fora społecznościowe przepełnione są historiami mam, które od położnych i lekarzy, często także matek/ciotek/babć/koleżanek, usłyszały, że nie mają / mają za mało mleka. Rozpoczynając nieuzasadnione dokarmianie dziecka, bardzo często od razu w pierwszych dobach po porodzie, przyczyniają się do tego, że podaż mleka faktycznie zaczyna spadać, aż w końcu spełnia się przepowiednia i laktacja zaczyna wygasać.

Najczęściej pojawiające się wątpliwości

  • Jeśli Twoje dziecko chce jeść częściej niż co 2-3 godziny, to masz za mało Twojego mleka.

Prawda jest taka, że noworodki jedzą wtedy, kiedy potrzebują: co 30 minut, co 60, co 120 – a mogą też nie chcieć „zejść” z piersi. Nie oznacza to wcale, że masz za mało pokarmu albo że jest on „słabej jakości”. Po pierwsze, zapotrzebowanie na mleko u dzieci jest różne. Na przykład jedne jedzą dobowo 700 ml, inne w tym samym wieku będą jeść 1000 ml. Po drugie, nie mamy miarki w piersiach, więc ciężko określić, ile akurat wypiło. Po trzecie, zwłaszcza na początku, dzieci „wiszą na piersi”, ponieważ stymulują piersi do produkowania dużych ilości mleka. Inne powody dla których mały ssak może co chwilę żądać piersi to zaspokajanie potrzeby bliskości, czy skok rozwojowy. Uwaga: należy kontrolować, czy ssanie jest efektywne i niemowlę samodzielnie prawidłowo pobiera pokarm. Zdarza się, że dziecko będzie „wisiało na piersi”, ale nie jadło, co zagraża niebezpiecznym spadkiem wagi. O prawidłowej technice ssania piersi gwarantującej skuteczne karmienie przeczytasz TU.

  • Mleko już Ci nie wycieka z piersi, znaczy jest go za mało.

Prawda jest taka, że samoistny wypływ mleka jest bardzo indywidualną kwestią i większość mam zauważa, że z biegiem czasu jest on coraz mniejszy.

  • Piersi są miękkie w dotyku, a kiedyś często towarzyszyło Ci uczucie przepełnienia. To znaczy, że nie ma już mleka.

Nawał, czy twardnienie piersi w pierwszych dniach laktacji wynika z tego, że ciało nieefektywnie przechowuje nadmiar wyprodukowanego mleka. Za to uczucie piersi jak z kamienia odpowiadają głównie napływ krwi i limfy do naczyń krwionośnych. Z czasem piersi „uczą się” w jaki sposób przechowywać mleko pomiędzy karmieniami. Mniejsze jest też zapotrzebowanie na krew i limfę, ponieważ zdecydowanie zwalnia tempo rozrostu tkanki gruczołu piersiowego (głównie kilka pierwszych dni  po porodzie).

Nigdy nie myśl, że musisz poczekać z karmieniem, aż piersi wyprodukują mleko, ponieważ robią to na bieżąco, kiedy jest zapotrzebowanie. Oznacza to, że wypełnienie piersi mlekiem powoduje spowolnienie produkcji, a ich opróżnienie – na odwrót, pobudza laktację.

  • Twoje dziecko spędza przy piersi 10 minut, a koleżanki 15 – oznacza to, że ani chybi masz mniej mleka niż ona.

To dziecko steruje karmieniem. Oznacza to, że nie tylko decyduje jak często chce być przy piersi, ale też jak długo. Często karmienia trwają mniej niż 10 minut, a czasami nawet 5 minut wystarczy, aby dziecko pobrało potrzebną mu ilość pokarmu. Dziecko ssie w super efektywny sposób, nie do podrobienia przez najlepszy laktator. Dzięki temu potrafi w krótszym czasie wyssać więcej mleka, niż on.

Zwykle na początku karmienia są dłuższe, a potem z czasem, kiedy dziecko jest starsze, a laktacja ustabilizowana – stają się zdecydowanie krótsze. Natomiast to, co może być niepokojącym sygnałem, to apatyczny noworodek, który bardzo szybko odpływa w sen podczas ssania piersi, bez kilku minut porządnego ssania i połykania.

Warto też zwrócić uwagę na to, że dzieci, których potrzeba ssania zaspokajana jest przez smoczek oraz/lub są dokarmiane butelką z czasem mogą spłycić uchwyt piersi, przez co zacząć ssać nieefektywnie. Jest to główny powód, dla którego ani smoczek, ani butelka nie są zalecane przez WHO w tym czasie. Z tego względu warto w pierwszych tygodniach mlecznej drogi poświęcić czas na kontrolowanie nie tego, jak długo maluch jest na piersi, a tego, czy ssie efektywnie.

  • Małe piersi dają mało mleka.

Pierś składa się z tkanki gruczołowej oraz tłuszczu. To właśnie ilość tłuszczu w dużej mierze odpowiada za wielkość piersi, a ilość gruczołu za ilość produkowanego mleka. Ilość oraz wydajność gruczołu są cechą osobniczą, co oznacza, że podobne jego ilości mogą dawać różną ilość mleka u różnych mam.

Jeśli jednak martwi Cię wygląd Twoich piersi, odsyłam do tekstu o hipoplazji TU.

  • Twoje dziecko często budzi się w nocy, to znaczy że się nie najada.

Budzenie się dziecka w nocy to bardzo indywidualna sprawa. Niektóre dzieci śpią długo, inne budzą się co 2-3 godziny niezależnie od tego, co zjadły i w jakim są wieku. Po więcej informacji o śnie małych dzieci odsyłam TU.

  • Twój śpioch budzi się zaraz po odstawieniu go od piersi i odłożeniu do łóżeczka.

„Nieodkładalność” dziecka to dość częsty przypadek. Wbrew pozorom, wcale nie chodzi tutaj o kwestie najadania się, tylko o bliskość, ciepło i zapach mamy. Łóżeczko to jednak nie to samo co bezpośredni kontakt z opiekunem, a dodatkowo podczas odkładania malucha nietrudno o wywołanie u niego odruchu Moro. Jeśli próbowałaś odłożyć swojego ssaka około 15-30 minut odkąd usnął, to dodatkowo trafiłaś na tę fazę snu, w której łatwiej jest go wybudzić (spadek cholecystokininy). Ponadto dzieci lubią ssać, lubią też odpoczywać w czasie karmienia i sięgać po dokładki – i wcale to nie oznacza, że produkujesz za mało mleka.

  • Po solidnej sesji przy piersi, Twój maluch chętnie połyka zawartość butelki.

Po pierwsze, dzieci dopiero uczą się sytości i zwykle jedzą znacznie więcej, niż potrzebują. O ile muszą napracować się przy piersi, gdzie mleko wypływa falami, o tyle z butelki leci zdecydowanie łatwiej i ciągle – stąd łatwo o przejedzenie. Po drugie, dzieci mają bardzo silny odruch ssania i dlatego chętnie “pociumkają” wetkniętą butelkę.

  • Nie czujesz, że mleko wypływa – to znaczy, że go nie ma.

Niektóre kobiety czują specyficzne „mrowienie”, kiedy rozpoczyna się wypływ mleka, inne nie czują nic. Niektóre karmiące mamy czują mrowienie tylko na początku mlecznej drogi, a później już nie. Nie znaczy to jednak, że mleka już nie ma, albo jest go za mało.

  • Sesja z laktatorem wpędza Cię w depresję, bo ledwo co ściągasz.

Temat był już wielokrotnie poruszany, ale warto podkreślić to jeszcze raz: ssanie dziecka jest zupełnie inne niż laktatora. Dziecko jest ciepłe, pachnie, jest kochane. Laktator nie. Dziecko dodaje skrzydeł naszym hormonom, laktator nie. Z tego względu nigdy nie mierz poziomu swojej laktacji ilością odciąganego mleka.

Co powinno Cię zmartwić:

  • Problem z przyrostem wagi niemowlęcia.

Spadek wagi dziecka w pierwszej dobie po porodzie do 10% jest fizjologiczny i nie powinien martwić. Niektórym dzieciom może zająć nawet 3 tygodnie, zanim „odrobią” wagę urodzeniową (choć zwykle trwa to krócej, do 2 tygodni) – np. wtedy, gdy maluszek chorował na początku. Problem zaczyna się wtedy, gdy dziecko w ogóle nie przybiera na wadze, lub dalej ją traci (po porodzie pow. 10% wagi urodzeniowej). Więcej informacji o przyrostach dzieci karmionych piersią znajdziesz TU.

  • Problem z ilością brudnych pieluszek.

W pierwszych dniach po porodzie ilość kupek to co najmniej 1 pierwszej doby, oraz począwszy od 2 doby po porodzie: co najmniej 2 każdego dnia. Jeśli chodzi o ilość mokrych pieluszek, to powinna przedstawiać się następująco:

Dzień po porodzie Wygląd Ile w ciągu doby
1 Bladożółte, może zawierać różowe plamki Co najmniej 1
2 Bladożółte Co najmniej 2
3 Bladożółte Co najmniej 3
4 Bladożółte Co najmniej 4
5 Bladożółte Co najmniej 5
Potem Bladożółte Co najmniej 6

Co powinno niepokoić? Mniejsza ilość mokrych pieluszek lub ich brak, intensywny kolor i zapach moczu. Są to wskaźniki świadczące o tym, że mocz jest „gęsty” – czyli o tym, że dziecko może być odwodnione.

Tak naprawdę tylko te dwa czynniki świadczą o problemach z ilością mleka, które zjada maluch. W przypadku ich wystąpienia konieczna jest kontrola lekarska i wykluczenie możliwych problemów: nieprawidłowe napięcie, problem z wędzidełkiem, przedłużona żółtaczka, zakażenie układu moczowego, lub inne choroby. Konieczna jest też konsultacja z Certyfikowanym Doradcą Laktacyjnym, który sprawdzi w jaki sposób przystawiasz dziecko do piersi.

Jeśli problemy po stronie dziecka i ewentualna zła technika karmienia zostaną wykluczone, należy przyjrzeć się mamie. Niekiedy bywa tak, że mleka faktycznie jest za mało. Do głównych winowajców można zaliczyć zaburzenia hormonalne i niedorozwój gruczołu mlekowego, o których pisałyśmy więcej we wspomnianym już artykule.

Mama KPI

Źródła:

  1. „Low milk supply 101”, Emma Picket,  www.emmapickettbreastfeedingsupport.com
  2. “Po prostu piersią”, Gill Rapley i Tracey Murkett
  3. „Average Weight Gain for Breastfed Babies”, Kelly Mom,  kellymom.com
  4. Obrazek wyróżniający: zdjęcie z archiwum Fundacji “Mlekiem Mamy”.