Gdy marzenie o karmieniu piersią staje się tylko marzeniem…
Ciąża przebiegała względnie prawidłowo, miałam jedynie niedoczynność tarczycy, ale dzidziuś był zdrowy, a ja nastawiona na 100% karmienie piersią. Po bardzo męczącym porodzie zabrali małą na kilka godzin do inkubatora, przynieśli dopiero rano. Oczywiście bez pytania podali mleko modyfikowane – bo przecież była głodna. Próbowaliśmy ją przystawiać, z różnym efektem. Zasypiała przy cycusiu, ale nie poddawałyśmy się.
Nawał i laktator
No i dopadł nas, w drugiej, trzeciej dobie (nocą) nawał. Położne kazały na zmianę okładać się lodowatymi pieluchami, brać gorący prysznic i karmić małą. Noc oczywiście bez snu. Jedna myśl mi tylko krążyła po głowie – kiedy otworzą aptekę. Nareszcie wybiła upragniona godzina 7.00. Pobiegłam do kasy i poprosiłam laktator Medela (taki nam położna poleciła). Do wyboru były trzy: tani, średni i drogi. Pomyślałam sobie, że co tanie, to drogie, co drogie, to też drogie, wiec wybrałam w średniej cenie laktator Medela Harmony. Po przyjściu do pokoju i wyparzeniu sprzętu zabrałam się do ściągania. Odczułam olbrzymią ulgę. Mleczka było nawet sporo jak na 3. dobę, bo ok 50-70 ml.
Niestety, musiałyśmy jeszcze zostać w szpitalu, ponieważ córeczkę czekała wizyta u kardiologa. W między czasie poziom bilirubiny potwornie skoczył do góry. Karmiłam ile się dało, na zmianę cyc i butla z odciągniętym mlekiem. Nic nie pomagało, bilirubina ciągle szła w górę. Zapadła decyzja, zabrali mi malutką na naświetlanie. Całą noc co 2-3 h przynosiłam mleczko po 70 ml. Następnego dnia miała być znowu naświetlana, ale lekarz pediatra (chwała mu za to) pozwolił nam wyjść nareszcie do domu, pytając jedynie, czy sobie poradzę z żółtaczką. Zapytałam “A co mam robić”? Pan doktor odpowiedział: karmić, dużo karmić, najlepiej z butelki, żebym wiedziała, ile zjada. No i tak zrobiłam. Karmiłam ciągle odciągając. Medela Harmony spisywał się rewelacyjnie, mleczka było coraz więcej.
Karmię mlekiem
Gdy przy kontroli lekarz stwierdził, że poziom bilirubiny jest we względnej normie, postanowiłam spróbować kp. Niestety, krzyki dziecka i ciągła walka kończyły się podawaniem butelki, oczywiście z moim mleczkiem. Tak zostało do dzisiaj, już 9 miesięcy. Początkowo zakładałam 3 miesiące, później 6, teraz chcę ściągać tyle, ile się będzie dało.
Nie żałuję tej decyzji, ponieważ córka smacznie jadła butlę, nie płacząc przy tym, ja wiedziałam, że dziecko najedzone, a mleczka przybywało i przybywało, aż osiągnęłam magiczną granicę 2 litry na dzień. Od stycznia tego roku wspomagam inną mamusię moim mlekiem, co daje mi olbrzymią satysfakcję.
Magda S.