grupy FB

Rola facebookowej grupy wsparcia w moim KPI

HISTORIE MAM

Facebookowe grupy wsparcia odniosły w moim macierzyństwie duże znaczenie, choć nie spodziewałam się tego.

Po dwóch latach szczerze mogę napisać: za szybko poddałam się w karmieniu piersią (kp). Decyzja o zaprzestaniu prób kp nie wiązała się jednak z końcem karmienia moim mlekiem, wręcz przeciwnie – chciałam udowodnić sobie i innym, że bez przystawiania będę karmić swojego syna (tak długo jak dam radę).  Ten artykuł (Gosia dziękuję!) dodał mi skrzydeł, uwierzyłam że zwiększę ilości będąc w okolicy stabilizacji.

W ciąży nie zakładałam problemów z kp. Po porodzie w szpitalu nikt nie wspomniał się o kpi jako alternatywie dla mleka modyfikowanego, dlatego  jak wiele mam na początku drogi z laktatorem sądziłam, że sama wymyśliłam taki sposób karmienia. Niestety, odciągałam metodą prób i błędów czego skutkiem była utrata cennych mililitrów.

Gdy zaczynałam przygodę z laktatorem, szukałam rzetelnego źródła wiedzy. Na stronie mlekiemmamy.org odnalazłam polecane grupy FB Mamy ściągające mleko (karmienie piersią inaczej)  i Randkujące z laktatorem – karmienie piersią inaczej offtopowo, gdzie można szukać wsparcia w kpi. Podeszłam do nich bardzo sceptycznie. Pierwsza jest skarbnicą wiedzy o kpi i wymianą doświadczeń mam. Natomiast druga jest dostępna tylko dla mam karmiących wyłącznie swoim mlekiem. Motywujemy się w niej do regularnego ściągania mleka, wspieramy w codziennych trudach, cieszymy z małych sukcesów. 

Teraz, po dwóch latach mogę śmiało napisać: gdyby nie członkostwo w tych grupach moje kpi  skończyłoby się bardzo szybko. A trwa nadal.

Na grupie dzielimy się wiedzą i doświadczeniem

Po przyjęciu do grupy i poście powitalnym, mamy natychmiast się mną „zaopiekowały” i podzieliły się radami  wynikającymi z praktyki – poczułam się jak u swoich. Dużą rolę w edukowaniu odgrywa również Fundacja “Mlekiem Mamy” i jej wolontariuszki.

Teraz, jako dkpi, sama dzielę się swoimi doświadczeniami i wiedzą.

Grupa motywuje

Wiedza o częstości i długości sesji z laktatorem, o metodach zwiększenia laktacji i trikach jak ułatwić sobie życie przy odciąganiu to nie wszystko. Potrzeba jeszcze motywacji, by kilkanaście razy dziennie podłączyć się do laktatora.

Bardzo dużą rolę w utrzymaniu systematycznych sesji z laktatorem stanowiły dla mnie posty meldunkowe. Mamy „meldują” kolejną sesję w danej dobie, często okraszając komentarzem z życia. To dobre miejsce, by się pochwalić, pożalić czy poprosić o radę. Meldunkowy szczególnie sprawdza się podczas nocnych sesji. Ma się świadomość, że nie jest się jedyną co wstaje kilka razy w nocy, by odciągać mleko dla dziecka. Prawdę pisząc, z meldunków wiedziałam co się dzieje na świecie.

Szczególne znaczenie mają dla mnie również medale kpi. Mamy przyznają je sobie, gdy osiągają cele laktacyjne, gdy kończą kpi lub przezwyciężają kryzys. „Skoro mama trojaczków daje sobie radę, to co stoi mi na przeszkodzie, by nadal odciągać?” – to sobie powtarzałam, gdy miałam ochotę rzucić laktatorem o ścianę.

Dwie grupy – tysiące historii. Razem z grupowiczkami świętujemy realizację kolejnych celów, wyjścia wcześniaków ze szpitala, rozkarmianie mlekiem mamy po operacjach układu pokarmowego… Wiele szczerych historii, codzienna walka o każdą kroplę mleka, setki litrów mleka oddanych do banków mleka – wszystko w jednym miejscu w sieci.

Grupa – miejsce gdzie rodzą się przyjaźnie

Mamy kpi łączy wspólny cel: mleko mamy. Dzięki grupie poznają się kobiety, których dzieci są w podobnym wieku – mają wspólne tematy i… często blisko siebie mieszkają. Takie znajomości często pozostają na lata. Dzięki grupie zyskałam przyjaciółkę, a mój syn mlecznych braci do zabawy.

Podsumowanie moich randek z laktatorem

Swój cel laktacyjny już dawno osiągnęłam, teraz powoli wygaszam laktację, a syna będę karmić zgromadzonymi mrożonkami jeszcze przez jakiś czas. Na początku drogi z laktatorem było ciężko. Potem oswoiłam się i pogodziłam z kpi. Z zaoszczędzonych pieniędzy na mleku modyfikowanym kupiłam po roku fotelik RWF, a po drugim akcesoria do zabawy dla syna w ogrodzie. Ponad rok odciągałam pracując na pełen etat. Używałam pięciu laktatorów, z czego cztery wykończyłam. Oddałam ponad 35 litrów mleka innym dzieciom. Teraz nie pamiętam trudu pierwszych miesięcy, została satysfakcja i duma – dkpi to mój sukces.

Wsiąkłam w internetową społeczność kpi… Dziewczyny dały mi wiedzę, wsparcie i motywację. Wprowadziły mnie w macierzyństwo i wskazały aktualne wytyczne w wielu dziedzinach. Dawały argumenty do dyskusji, pokazały, że kpi nie należy się wstydzić i odciągać mleko można praktycznie wszędzie.

Jestem im za to niezmiernie wdzięczna.

Rzeki mleka!

Iza – mama karmiąca piersią (inaczej)

Obrazek wyróżniający oraz zdjęcie w tekście: zdjecia z archiwum prywatnego udostępnione Fundacji “Mlekiem Mamy”.