Moja historia porodowa i laktacyjna

Matka karmi piersią niemowlę

Historia o tym, jak urodziłam i karmiłam moje dzieci, to tak naprawdę dwie różne historie. Obie pomogły mi nauczyć się pokory, siły i wrażliwości na inne mamy.

Poród w Covidzie

Moja córka urodziła się przez cesarskie cięcie i był to okres COVID, a zatem trudny okres pobytu w szpitalu. Zostałam bardzo wcześnie wypisana do domu z niewielkim wsparciem. Miałam niewiele czasu na przystosowanie się do nowego świata. Ale udało nam się przez to przejść, a laktacja działała świetnie! Moja córka była w stanie od razu przystawić się do piersi i bardzo dobrze karmić, a ja miałam dobry zapas pokarmu. Niemal natychmiast poczułam, że moje ciało „wykonuje swoją pracę” i było to dla mnie jako matki bardzo budujące uczucie.

Wraz z późniejszym pojawieniem się zastoju, po kilku miesiącach, historia przybrała inny obrót, ale to już historia na oddzielny wątek.

Drugi poród

Drugi poród w niczym nie przypominał pierwszego, był ciężki, pełen fizycznego bólu i emocjonalnego stresu. Lekarze naprawdę musieli spędzić dwie godziny pracując nad moim brzuchem, ponieważ miałam endometriozę i wcześniej przeszłam operację. W tym czasie mój syn był gdzieś obok mnie i płakał… a ja nie mogłam być przy nim. Z tego powodu nigdy nie mieliśmy tego ważnego, pierwszego kontaktu. Nie mogłam go przytulić, pocieszyć ani dać mu siebie.

Po porodzie mój syn stracił na wadze i byliśmy zmuszeni zostać dłużej w szpitalu. Musiałam odciągać mleko, a położne zaczęły podawać mu mieszankę.

Nie dość wystarczająca mama?

Czułam się beznadziejnie – zdruzgotana, a między nami powstawała coraz większa przepaść. Na tamten moment czułam, że nie jestem wystarczająco dobra, bo nie jestem w stanie wykarmić syna, że jestem złą mamą. 

To doświadczenie było dla mnie traumatyczne, ponieważ wyobrażałam sobie zupełnie inny sposób na rozpoczęcie relacji z moim synem. Zamiast bliskości i więzi, moje pierwsze doświadczenia z nim były pełne napięcia, niepokoju i poczucia braku kontroli.

Pokonałam wyzwania!

Wytrwałam i niezależnie od wyzwań, przed którymi stanęłam, miałam okazję i przywilej karmić piersią oboje moich dzieci, dopóki nie skończyły dwóch lat. To była trudna droga, poświęciłam tak wiele z siebie, radząc sobie z wysiłkiem fizycznym, brakiem snu, dezorientacją i ogólnym zwątpieniem. Osiągnęłam olbrzymią satysfakcję przez cały ten czas, będąc blisko i kochając moje dzieci.

Psychiczne i fizyczne obciążenie matki związane z karmieniem piersią jest nieprzyzwoite, ale jeśli jesteś zdeterminowana, aby karmić piersią swoje dziecko (dzieci). Przy odpowiednim wsparciu jest to całkowicie osiągalne!

Daję wsparcie

Jako przyszły psycholog, który wspiera kobiety w okresie ciąży i połogu, czuję wielką potrzebę pomagania kobietom. Chcę wspierać wszystkie kobiety w tej podróży, niezależnie od tego, w jak trudnej sytuacji się znajdują lub na jakim etapie się znajdują.

Bez względu na to, czy podróż mamy jest łatwa czy trudna, czy karmi dziecko piersią czy butelką, czy dopiero zaczyna, czy już czuje się zagubiona, historia każdej matki jest ważna. Każda matka zasługuje na zrozumienie, wsparcie i czułość – dokładnie to, czego sama kiedyś potrzebowałam.

Marta – wolontariuszka Fundacji Mlekiem Mamy.

To jest opowieść z cyklu #HistorieBezFiltra.

Piszemy o macierzyństwie takim, jakie jest – bez lukru, bez presji i bez udawania. Jeśli masz ochotę, podziel się swoją historią. Napisz do nas.

Obrazek wyróżniający: zdjęcie udostępnione Fundacji Mlekiem Mamy.

Fundacja "Mlekiem Mamy" wspiera w karmieniu naturalnym. Jeżeli karmienie piersią okazuje się niemożliwe, pokazujemy, że można karmić piersią inaczej (KPI), tj. odciągniętym mlekiem i podawać je w inny sposób. Edukujemy w zakresie tzw. świadomego rodzicielstwa i zdrowego stylu życia już od pierwszych chwil dziecka. Prowadzimy również działalność odpłatną w zakresie wsparcia okołoporodowego.