Spełnienie zamierzonego celu

HISTORIE MAM

Moja mleczna przygoda układała się tak, że coraz bardziej wierzyłam w spełnienie zamierzonego celu – karmienie aż do samoodstawienia.

Powrót do pracy

Do pracy wróciłam po ponad roku. Laktacja choć w domu była unormowana, to po powrocie do obowiązków służbowych ponownie się zachwiała, a właściwie to rozregulowała. I tu niezbędnym okazał się być laktator oraz wkładki laktacyjne do biustonosza. Dzięki laktatorowi odciągałam pokarm w pracy i mroziłam w domu. To świetne rozwiązanie dla dziecka, kiedy chce się wyjść z domu z mężem np. do teatru lub kina na kilka godzin. Unormowanie laktacji trwało w moim przypadku około 5 miesięcy od powrotu do pracy.

Przedszkole – kolejny etap

Na uwagę zasługuje również rok, w którym córka poszła do przedszkola. Miała wówczas 3 latka. Obawiałam się, że może  chcieć zaprzestać ssania naturalnego pod wpływem poznania nowych bodźców w grupie przedszkolnej. Ale jednak moje obawy okazały się być mylne. Córka z utęsknieniem nie mogła się doczekać mojego powrotu z pracy i bardzo pragnęła przytulenia do piersi wraz z mleczkiem.

Rozmowy z synem

Dużo rozmawiałam ze starszym dzieckiem – synem i tłumaczyłam mu dlaczego tak długo karmię piersią. Nie można zapomnieć o zazdrości rodzeństwa i przytulaniu starszego potomstwa, by nie czuło się odtrącone ani zaniedbane uczuciowo.

O karmieniu i odporności

Czas mijał, córeczka rosła, ładnie i dobrze się rozwijała bez większych problemów zdrowotnych. Ja natomiast świetnie się czułam, schudłam, w miarę dobrze się odżywiałam, o co dbał mąż w domu i uwielbiałam pić różne herbaty zwłaszcza ziołowe. Do dziś dnia robię  sama dla dzieci naturalne soki (dzika róża, czarny bez, pędy sosen, maliny, czarna porzeczka) celem podnoszenia odporności dzieci, na którą na szczęście nie mogę narzekać.

I tu na uwagę zasługuje bez wątpienia długoterminowe karmienie piersią córeczki. Mam porównanie ilości zachorowań w postaci przeziębień i infekcji u syna oraz córki.

Nie ulega wątpliwości, że córeczka jest bardziej odporna na takie przeziębienia. Antybiotyk zażyła zaledwie 2 razy w życiu, podczas gdy syn już niestety nie. Czasem wspieramy się również homeopatią, która nas nie zawiodła. Staram się w rozsądny sposób dbać o ich zdrowie, niejednokrotnie czytając składy produktów, które spożywają.

Upływające lata

Tym sposobem, przy upływających latach, wkroczyłam z córeczką w ostateczne zakończenie laktacji po 5 latach karmienia. Zależało mi bardzo, aby ten proces zakończenia przebiegł możliwie jak najmniej boleśnie dla dziecka i tylko wtedy, kiedy będzie na to zakończenie gotowe.

Zadbałam o siebie, zrobiłam kompleksowe badania, w tym tarczycę, hormonalne oraz mutacje genów. Ponieważ jestem w grupie ryzyka nowotworu piersi muszę się badać 2 razy w roku wraz z USG piersi.

Karmień było coraz mniej. Córeczka przychodziła z przedszkola i miałam wrażenie, że zaczyna zapominać o karmieniu. Rozpoczęłam więc z nią  proces rozmów pouczających i pytaniu czy jest gotowa na pożegnanie z cycusiami mamy?

Wspominałam, że bywają dni, kiedy chciały by już odpocząć, ponieważ jest dużą  dziewczynką. A zawsze, kiedy tylko będzie chciała, będzie mogła się do nich przytulić. Trwało to krótko, bo zaledwie 3 tygodnie, kiedy córka ostatecznie pożegnała się z karmieniem. Wyrażała przy tym ogromną troskę dla moich piersi poprzez wspólne rozmowy.

Zakończenie długiego karmienia

Jednym z detali (oprócz rozmów), który myślę, że istotnie wpłynął na zakończenie długiego karmienia piersią była mała zabawka w kształcie okrągłej, cielistej, małej piersi. Dostałam ją kiedyś od własnej mamy. Wewnątrz była woda, którą córka podczas zabawy dotykania wylała. Zostało przez to samo gumowe tworzywo, bardzo podobne do naturalnej skóry ciała na piersi. W pierwszych dniach córka była zabawką zafascynowana i tylko ją gniotła, a czasem i przytulała przed snem.

Z moimi piersiami się żegnała, a zabawkę  dotykała. Po niespełna miesiącu zapomniała o zabawce i nie czuła już potrzeby jej ugniatania ani dotykania. Do wieczornego snu wybrała pluszową maskotkę, do której się tuliła.

Ostatni raz karmienie wystąpiło pod koniec wakacji, a we wrześniu córeczka skończyła 5 lat.

Cel – samoodstawienie

Tym sposobem zakończyła się nasza wspólna, piękna, mleczna przygoda. Bez płaczu, bólu emocjonalnego oraz tęsknoty.

Córka sama podjęła taką decyzję, na czym bardzo mi zależało. W pełni gotowa i dojrzała na taki koniec. Moim celem było właśnie samoodstawienie. Jesteśmy przykładem, że to jest możliwe i realne przy zachowaniu dojrzałego rozsądku oraz rozmów z dzieckiem.

Spełnienie

Generalnie cały proces przygotowań do ciąży oraz porodu był przez mnie zaplanowany. Choć jak wiadomo, nie jest to dane wszystkim kobietom, bo życie daje nam różne niespodzianki. Jedni żyją  spontanicznie, inni z kolei lubią planować tak jak ja. I myślę, że ja ten swój zamierzony i w pełni świadomy cel zrealizowałam w sposób optymalny.

Trudno mi teraz określić z perspektywy czasu czy to, że długo karmiłam córeczkę, miało związek z karmieniem piersią przez moja mamę. Wiem, że mama karmiła mnie i moją starszą o 7 lat siostrę piersią, lecz krótko – do 3-5 miesięcy. Nie mniej prawdopodobnym jest, że być może pewien związek w tym istnieje.

Budujące doświadczenia

Brałam udział z córeczką w kilku sesjach fotograficznych dla Mlecznej Krainy. Dzięki temu miałam okazję poznać wspaniałą fotograf Justynę Bialik z Myszkowa oraz inne kobiety również pozytywnie nastawione na długie karmienie, tak jak ja.

Były to doświadczenia niezwykle budujące i piękne, ponieważ czułam, że nie jestem jedyną mamą, która dąży to takiego celu.

Wsparcie, asertywność, szacunek i wdzięczność

Pragnę i będę zawsze wspierać każdą kobietę – matkę karmiącą piersią, możliwie najlepiej jak potrafię. A wszelkich krytyków tego bezcennego zjawiska nie przekonywać usilnie za wszelką cenę, że się mylą i nie mają racji, tylko ignorować.

Trzeba zawsze pamiętać o szacunku do drugiego człowieka oraz samego siebie. Nie wdając się zbędnie w płytkie dyskusje, które niczego mądrego nie wniosą do tematu.

Postanowiłam podzielić się moją historią karmienia piersią, ponieważ może być wspierająca dla innych mam długo karmiących. Mam nadzieję, że przyczyni się ona do popularyzacji tegoż najstarszego w ludzkości naturalnego procesu karmienia piersią, który jest najpiękniejszy w życiu matki oraz dziecka.

Po zakończeniu laktacji po 5 latach uznałam, że duże podziękowania należą się administratorkom oraz członkiniom grupy „Długie karmienie piersią”, na której byłam i jestem nadal. Za ogromne wsparcie oraz dzielenie się doświadczeniem z innymi kobietami.

Dzięki takim miejscom kobieta nie czuje się samotna w temacie karmienia naturalnego. Zwłaszcza, jeśli jest ukierunkowana na karmienie długoterminowe, zamierzone i celowe tak jak ja.

D.