Plusy i minusy KPI

CO TO JEST KPI?

O karmieniu piersią inaczej (kpi), czyli odciągniętym mlekiem mamy, słyszy się coraz częściej, ale mało kto zna jego minusy. Taki sposób karmienia wydaje się niektórym wygodną alternatywą dla karmienia bezpośrednio piersią, ponieważ pozornie oszczędza czas (m.in. dlatego, że niemowlę „nie wisi” na piersi), a do tego kobieta może cieszyć się większą swobodą. Trzeba jednak zaznaczyć, że kpi jest alternatywą dla podawania formuły, a nie dla karmienia piersią, jak powszechnie błędnie sądzą inni.

Jako doświadczona mama kpi, która na początku swojej mlecznej drogi karmiła bezpośrednio (przez 3 miesiące), przedstawię Wam listę plusów i minusów karmienia piersią inaczej.

Plusy
1) Możliwość wyjścia bez dziecka

Niepodważalny plus. Mama kpi bez problemu może zostawić malucha z tatą lub innym opiekunem i odetchnąć od macierzyńskich obowiązków. Wizyta u fryzjera, zakupy z przyjaciółką lub wyjście do kina z mężem? Mama może również wrócić do pracy lub kontynuować naukę bez potrzeby dokarmiania dziecka mlekiem modyfikowanym.

2) Kontrola zjadanych porcji mleka

Szczególnie istotne dla mam dzieci, które mają problem z utrzymaniem wagi i walczą o prawidłowe przyrosty (np. wcześniaki).

Więcej plusów? Niestety, to są raczej wszystkie. Jak się przekonasz, minusów jest znacznie więcej.

Minusy
1) Życie „pod dyktando” laktatora

Cały plan dnia należy dostosować tak, by przerwy między odciąganiem były równe i nie wynosiły więcej niż 2-3 godziny, także w nocy (na początku drogi kpi). Wszelkie obowiązki czy wyjścia (np. po zakupy) schodzą na drugi plan, ponieważ mama zawsze na czas musi zacząć pompować. Jest to niezwykle uciążliwe.

2) Brak czasu dla dziecka

Często należy odłożyć niemowlę do łóżeczka lub zająć bardziej mobilne dziecko zabawą, by mama w spokoju mogła ściągnąć mu pokarm. O ile zajęcie noworodka nie jest trudnym zadaniem, to z czasem dzieci potrzebują więcej uwagi. Nierzadko wywołuje to u mam wyrzuty sumienia, bo więcej czasu poświęcają laktatorowi niż dziecku.

3) Utrata bliskości z dzieckiem

Jedzenie z piersi spełnia podstawową potrzebę bliskości dziecka. Maluch czuje zapach skóry mamy, bicie serca, ciepłe ramiona… A i sama kobieta niezwykłe docenia te wspaniałe momenty, gdy dziecko jest w nią wpatrzone i z rozkoszą zjada mleko. Mamy kpi poszukują innych form zaspokojenia bliskości z dzieckiem, jednak poczucie straty czegoś wyjątkowego nie opuszcza wielu z nich.

4) Zastoje, zapalenia i kryzysy

Mamy kpi znacznie częściej skarżą się na problemy z piersiami. Jak wiadomo, laktator nie opróżni ich tak dobrze, jak dziecko. W związku z tym tworzą się zatory i zapalenia, które trwają dłużej niż u mam karmiących piersią (kp).

Kryzysy laktacyjne, które wynikają z nagłego wzrostu apetytu dziecka, sprawiają, że mamy kpi muszą „stawać na głowie”, by zdołać wykarmić maluszka. Z reguły oznacza to dodatkowy czas poświęcony na ściągnięcie pokarmu dla dziecka

5) Nakład finansowy

Mleko mamy nic nie kosztuje… jedynie, gdy karmi się piersią. Przy kpi mija się to jednak z prawdą. Niektóre z mam zanim trafią na laktator idealny potrafią kupić wcześniej nawet kilka modeli. Bywa to wydatkiem rzędu kilkuset złotych. Do tego dochodzi regularna wymiana części, które się zużywają (membrany i zaworki), a także akcesoria do karmienia – butelki, smoczki, sterylizatory czy podgrzewacze. Są to duże kwoty, często przekraczające koszt miesięcznego karmienia sztuczną mieszanką. Oczywiste jednak jest to, że wartość naturalnego mleka dla dziecka jest nieporównywalnie większa od pokarmu sztucznego.

6) Utrata cennego czasu

Odciąganie pokarmu, mycie butelek, wyparzanie części od laktatora itd. zajmuje mamom kpi bardzo dużo czasu. Dziennie to nawet 6 godzin! To bardzo dużo, szczególnie przy dziecku, kiedy każda sekunda jest ważna, bo oprócz opieki nad nim trzeba jeszcze ugotować obiad, posprzątać… Nie wspomnę o chwilach dla męża czy siebie. O to jest bardzo ciężko i niestety cała rodzina na tym cierpi.

7) Spadek efektywności odciągania

Przez pierwsze 12 tygodni po porodzie laktacją sterują hormony, dzięki czemu pokarmu jest pod dostatkiem. W tym okresie uzbieranie porcji dla dziecka trwa krótko, bo piersi dają dużo mleka, a sam maluch nie zjada jeszcze wiele. Z czasem potrzeby dziecka rosną i uzbieranie porcji mleka „na butelkę” nie trwa na przykład 8 minut, jak na początku, ale aż 28. Laktator nie potrafi tak fantastycznie stymulować piersi do produkcji, jak dziecko, z prostej przyczyny – nie kochasz go tak, jak małego ssaka, który mieszkał w Twoim brzuchu.

8) Osamotnienie w kpi

Karmienie odciągniętym mlekiem nie jest szeroko znane, szczególnie w środowisku medycznym. “Dobre rady” m.in. położnych, że utrzymanie laktacji samym laktatorem jest niemożliwe, oraz że lepiej podać sztuczną mieszankę, zamiast się męczyć odciąganiem mleka, podkopują pewność siebie młodych mam. Czują się one samotne i bez żadnego wsparcia w swojej trudnej decyzji. Często samo niepowodzenie w kp powoduje znaczne obniżenie nastroju mamy, który dodatkowo pogarsza brak wsparcia personelu medycznego (położna, pediatra, ginekolog), ale także rodziny (istotna rola kobiet – mam, babć, jak i męża).

Karmienie piersią inaczej nie jest łatwą drogą ani dla kobiet, które szybko się poddają. Wymaga od mam niesamowitej dyscypliny, doskonałej organizacji dnia i dużej wytrzymałości psychicznej. Warto jednak znieść te niedogodności i dać dziecku to, co najlepsze – mleko mamy.

Patrycja Lis, młoda mama Antoniny, karmiąca piersią inaczej.

 Obrazek wyróżniający: Joanna Barańska