Moja historia

HISTORIE MAM
Jestem mamą 5 miesięcznej Klary. Moja córka od początku miała problem z ssaniem piersi. Dobrze ją przystawiałam i ona dobrze łapała moją pierś, ale coś nie grało. Okazało się, że córa ma dyskretny rozszczep podniebienia. Stwierdzono to dopiero miesiąc po urodzeniu.
Wielki błąd
Od porodu miałam dużo mleka. W 3 dobie miałam naprawdę spory nawał pokarmu. Cały nadmiar wylewałam. Nikt mi nie powiedział, że można pokarm mrozić. Byłam przekonana, że będę karmić piersią. Innej opcji nie brałam pod uwagę. Stąd też moja wiedza o alternatywie karmienia piersią była zerowa.
Skorzystałam z porad doradcy laktacyjnego. Moim pierwszym źródłem była certyfikowana pielęgniarka, która powiedziała, że po co odciągam tyle pokarmu jak dziecko je mniej. Powiedziała, że po co tracić czas, mam odciągać tyle ile dziecko je. Oczywiście posłuchałam się. Z czasem okazał się to wielki błąd. Pokarmu było coraz mniej, coraz mniej…
Karmienie łzami
Po 2,5 miesiącach zaczęłam córkę dokarmiać mlekiem modyfikowanym. Pierwszą butelkę z mieszanki podałam dziecku ze łzami w oczach. Poczułam, że poniosłam porażkę. Poczułam się złą mamą. To uczucie było straszne. Nie zapomnę go niestety nigdy. Uważam, że jest duża presja społeczeństwa na karmienie naturalne.
O laktatorze i braku wsparcia
Do dnia dzisiejszego walczę. Korzystałam z porad kilku doradców laktacyjnych. O jednej z nich dowiedziałam się o stronie dla mam KPI. Tu dowiedziałam się o podwójnym laktatorze. Takowy zakupiłam i do tego gorset. Nie wiem jak 4 miesiące dawałam radę odciągać mleko pojedynczym laktatorem. Nie miałam żadnego wsparcia od strony bliskich. Mój partner widział mnie jako osobę, która ciągle leży i głośnym, uciążliwym urządzeniem hałasuje w domu. Zostałam sama z córką. Za zadanie dałam sobie rozkręcenie laktacji. Jest lepiej od momentu zakupu podwójnego laktatora.
Bogate doświadczenie
Niestety muszę córkę dokarmiać mlekiem modyfikowanym i nie mam żadnych zapasów. Korzystałam z metody 3-5-7, power pumping. Niestety nie były to terapie szokowe. Pomogły jedynie uzyskać kilka mililitrów mleka więcej. Herbatki, słód jęczmienny i dużą ilość płynów także przerobiłam.
Odciągam pokarm cały czas. Raz więcej, raz mniej. Nie mam zamiaru poddać się. Cały czas mam nadzieję, że ktoś mi pomoże i trafię na coś co pomoże mi rozkręcić moją laktację.
To moja historia. Jak będzie mi dane być drugi raz matką będę dużo bogata w doświadczenie karmienia.
Antonia