KPI a uszkodzenia brodawek

Dlaczego kobiety wiążą karmienie piersią z uszkodzeniami brodawek?

KARMIENIE

Wciąż zastanawiamy się dlaczego kobiety wiążą karmienie piersią z uszkodzeniami brodawek? Jak się okazuje, zdaniem wielu kobiet, karmienie piersią = ból i rany piersi. W karmienie wyłącznie odciągniętym mlekiem, a co się z tym wiąże – odciąganiem pokarmu –  uszkodzenia piersi zostały wpisane. Certyfikowane doradczynie laktacyjne twierdzą, że kobiety tak właśnie myślą.

Dlaczego tak się dzieje? Jak jest faktycznie? Czy karmienie naturalne, to ból, krew i łzy matki karmiącej? Spróbujemy w artykule odnaleźć odpowiedzi na te pytania.

Historie laktacyjne i krążące mity

Naszym zdaniem jedną z przyczyn takiego przekonania są bardzo często krążące w opowieściach rodzinnych historie o bólu i ranach brodawek. Słyszymy takie opinie również wśród koleżanek, czy napotkanych innych matek.

Dowiadujemy się, że karmienie boli, że dzieci gryzą piersi, pastwią się nad nimi, itd. Może zdarzyło się, że wasza mama, ciocia, czy sąsiadka do dnia dzisiejszego ma uszkodzenie, np. naderwaną brodawkę? Albo goiła ranę przez tygodnie, miesiące?

Słysząc podobne historie, i to z wielu źródeł, kobiety w przypadku bólu i uszkodzeń piersi niejednokrotnie nie szukają pomocy medycznej. Próbują radzić sobie na własną rękę. Te, które zdecydują się iść do poradni w celu uzyskania porady medycznej, często nie wiedzą do kogo mogą się udać. Albo są odsyłane od specjalisty do specjalisty.

Podejście personelu medycznego

Niestety nadal zdarza się, że podejście personelu medycznego jest zbieżne z krążącymi wokół nas mitami.

Przypadek nr 1

Certyfikowana Doradczyni Laktacyjna (CDL): Jestem na dyżurze. Kobieta mówi na obchodzie położniczym, że bolą ją brodawki.

Zaczynam tłumaczyć kobiecie fizjologię, anatomię karmienia i słyszę od starszej ginekolog: „pani Aniu, pozwoli Pani, że lekarz zabierze głos:

– Proszę mi wierzyć (do pacjentki), ból brodawek jest czymś normalnym.

Niech Pani nie opowiada głupot (do CDL).”

Przypadek nr 2

CDL: „Sytuacja z ostatnich dni…. wchodzę do oddziału i słyszę:

– „Pani na sali …. ma zapalnie piersi, musisz do niej iść.”

Biegnę więc, bo to 3 doba po porodzie, a może jednak coś wczoraj przegapiłam. Wypytuję szczegółowo Pacjentkę, badam i owszem usłyszałam, że od wieczora ciepła pierś, tkliwa… rano nic szczególnego. Ale Pani kaszle, ma katar… i co? Jednak nie może się leczyć, bo karmi, a skoro karmi, to i tak na pewno ma zapalenie piersi. I tu zaczynam wątpić… bo czy zapalenia piersi się nie leczy???

Komu w podobnych sytuacjach zaufają kobiety? Doświadczonej pani doktor, czy CDL, która na dodatek jest może “tylko” położną? Czy w przypadku pojawiających się problemów laktacyjnych (np. krwawiących ran) albo z karmieniem dziecka kobieta będzie szukała pomocy u CDL? Można przypuszczać, że raczej nie. Lekarz z racji wykonywanego zawodu prawdopodobnie będzie autorytetem. Z opowieści doradczyń laktacyjnych wynika, że podobne sytuacje mają miejsce każdego dnia…

O bólu, uszkodzeniach

Faktem jest, że w czasie karmienia w pierwszych dobach po porodzie, kobiety mogą odczuwać ból fizjologiczny. Bolesność fizjologiczną, według różnych źródeł, odczuwa od 36% do nawet 90% kobiet. Niektóre kobiety mają dość niski próg odczuwania bólu i karmienie piersią jest dla nich nie do przejścia. Część z nich sięgnie po laktator i zacznie odciągać pokarm, a inne – zrezygnują  z karmienia naturalnego na rzecz formuły. W większości przypadków w opowieściach kobiet bólowi towarzyszą uszkodzenia brodawek. Warto wiedzieć, że uszkodzenia nie są czymś naturalnym i trzeba jak najszybciej znaleźć przyczynę ich powstawania i wdrożyć postępowanie mające na celu poprawę techniki karmienia, czy usunięcia innej przeszkody.

Okazuje się, że nie wszystkie kobiety zdają sobie sprawę, że karmienie wyłącznie odciągniętym pokarmem nie jest proste. Dosyć powszechnie związane są z nim problemy laktacyjne jak na przykład zastoje, zapalenia piersi, czy uszkodzenia brodawek. Do uszkodzeń piersi dochodzi zazwyczaj w wyniku źle dopasowanych lejków, czy siły ssania laktatora. Pracy z laktatorem również może towarzyszyć ból. Więcej na ten temat przeczytacie w tym artykule.

Karmienie piersią (inaczej) nie boli!

Będziemy powtarzać do znudzenia: karmienie piersią (inaczej) nie powinno boleć. Owszem, zdarzają się kobiety, dla których karmienie piersią/odciąganie pokarmu jest bolesne, z różnych powodów stwarza dyskomfort. Są to jednak raczej wyjątki, niż reguła.

Dlatego jeszcze raz uczulamy Was – jeśli po urodzeniu dziecka, karmienie jest dla was bardzo bolesne, sprawia trudność – bezzwłocznie szukajcie pomocy. Pomocna może być położna jeszcze na oddziale szpitalnym, a po powrocie do domu – położna środowiskowa. W ramach fizjologii laktacji – najlepiej już w pierwszych dniach po porodzie – w ramach swoich kompetencji – wsparciem będzie promotorka karmienia piersią lub doula. A może przyjaciółka, kuzynka, czy inna bliska kobieta – mama karmiąca.

Jeśli jednak problem z karmieniem, czy laktacją jest poważniejszy – natury medycznej, albo w grę wchodzi dokarmianie noworodka (mlekiem matki lub substytutem) – najlepszej i profesjonalnej pomocy udzieli wam certyfikowana doradczyni lub konsultantka laktacyjna (CDL/IBCLC).

Wasze odpowiedzi na nasze pytanie

  • Bo wczesna diagnostyka problemów z karmieniem naturalnym (KN) leży i kwiczy (odpowiedź specjalisty).
  • Bo położne, CDL nie wygrają z lekarzem (odpowiedź specjalisty).
  • Dlatego, że brakuje rzetelnej edukacji w tym temacie. Wprowadzanie matek w błąd, że dziecko pije mleko tylko przez 10 minut, a później się uspokaja. Że mogą regulować karmienia i chcą karmić wg własnego schematu. I nieumiejętnie stosują laktator… (odpowiedź matki karmiącej).
  • Byłam kpi, teraz kp i tylko kilka razy bolało – po tym poznałam, że dziecko się źle przystawia i szybko zareagowałam. Już na samym początku CDLka powiedziała mi, że karmienie nie powinno boleć i tego się trzymam. Nigdy nie miałam poranionych brodawek (odpowiedź matki karmiącej).

Artykuł powstał przy współpracy z certyfikowanymi doradczyniami laktacyjnymi. W kolejnym przeczytacie o szczególnym przypadku – trudnej i niezwykle bolesnej drodze karmienia mamy KPI.

Obrazek wyróżniający / fotografia poglądowa: zdjęcie z archiwum prywatnego, udostępnione Fundacji „Mlekiem Mamy”.