Alternatywne metody karmienia – SNS

ABY KARMIĆ PIERSIĄ, ALTERNATYWNE METODY KARMIENIA

Co to jest SNS

Dziś chciałam Wam przedstawić SNS. Jest to zdecydowanie najlepszy sposób podawania pokarmu dziecku. Składa się z butelki, do której można wlać odciągnięte mleko lub mleko modyfikowane oraz drenu, który należy podać do ust niemowlęcia ssącego pierś. Dzięki temu maluszek jednocześnie pobiera mleko z piersi i z pojemnika. Bardzo ważne jest to, że poprzez podanie pokarmu w ten sposób, maluszek stymuluje pierś do dalszej produkcji mleka.

Na świecie dostępne są dwa modele SNS – Medeli (system Starter i zwykły) oraz Lact-aid Nursing Trainer. Ten drugi, niestety, nie jest dostępny w Polsce. Można także zrobić swój domowy SNS, co nie jest wcale trudne. Zapraszamy do Zaradnej Mamy.

Jeśli chodzi o system Medeli, to w skład produktu wchodzą: butelka, zawieszka, trzy zestawy drenów o różnym stopniu wypływu pokarmu (wolny, średni, szybki), zakrętka i nakładka. Dodatkowo otrzymujemy taśmę, którą można przykleić dren do piersi.

Jak używać

Instrukcja obsługi zakłada zawieszenie butelki na szyi i przymocowanie drenów po jednym na pierś za pomocą dołączonej taśmy. Wiele mam (w tym ja) używa jednak SNS-u w inny sposób, ponieważ zawieszenie butelki na szyi jest zwyczajnie niewygodne. W związku z tym, że karmimy zwykle tylko jedną piersią na raz, jeden z drenów okręcamy dookoła zakrętki, a drugi delikatnie wsuwamy do buzi ssącego pierś brzdąca. Butelkę z mlekiem można trzymać w ręce, można ją zatknąć za ramiączko biustonosza, można też przyczepić agrafką do koszuli. Takie użytkowanie SNS-u jest całkiem wygodne.

Butelka i dreny

Pojemnik jest z bezpiecznego tworzywa, o pojemności 150 ml wg wtłoczonej miarki. Z doświadczenia wiem, że wchodzi tam ok. 180 ml. Jeśli chodzi o wybór drenu, to wszystko zależy od mamy i maluszka. Dla dzieci, którym ssanie przychodzi ciężko, zdecydowanie poleciłabym ten dren, z którego mleko najłatwiej leci. Wciąż muszą się napracować, żeby pobrać pokarm, jednak zdecydowanie mniej, niż z drenu, który ma najwolniejszy przepływ (czyli najmniejszą średnicę). Dreny można swobodnie wymieniać, dlatego kiedy zauważymy, że mleko leci za szybko, warto go zmienić na wolniejszy. Jednocześnie dobrze pamiętać o tym, że mleko z piersi leci falami, a nie jednostajnie – z tego powodu warto co jakąś chwilę zamknąć dren (po prostu wtyka się go w zakrętkę w specjalnie wyżłobione miejsce), żeby maluch possał pierś „na sucho”.

Czystość i konserwacja

Choć może wydawać się inaczej, to utrzymanie SNS-u w czytości nie jest trudne. W instrukcji czytamy, że należy sprzęt wygotować raz dziennie i przed pierwszym użyciem. Po każdym użyciu należy go wymyć wodą z detergentem (wlać do butelki, zakręcić, potrząsać a potem ścisnąć pojemnik, aby woda przeciekła przez rureczki). Ja natomiast czyszczę SNS po każdym karmieniu: butelkę myję szczotką do mycia butelek ze specjalnym płynem, następnie wyparzam wrzątkiem, razem z drenami i zakrętką włożonymi do kubka. Dreny warto dla zasady przetkać chociaż raz dziennie jak w instrukcji albo samym wrzątkiem.

W zestawie jest po jednym drenie dla każdego stopnia przepływu. Jako że rureczki są elastyczne, miękkie i giętkie, niestety mogą się uszkodzić. Na szczęście na rynku są dostępne części zamienne, które można dokupić w razie potrzeby (w zestawie są trzy dreny, nie można dokupić ich pojedynczo).

Dla kogo

Jeśli jesteś mamą, która ma problem z ilością mleka i potrzebuje stymulować laktację – ta metoda jest dla Ciebie. Jeśli Twój maluszek musi być dokarmiony, a potrafi chwycić pierś – ta metoda jest dla Ciebie. Jeśli słabo ssie – warto sprawdzić, czy poradzi sobie z drenem o najszerszej średnicy (mleko płynie najłatwiej i najszybciej). Ta metoda jest dla Ciebie, jeśli jesteś mamą adopcyjną i chcesz maluszka karmić piersią. Warto spróbować SNS-u, kiedy chcesz z powrotem nauczyć dziecko ssania piersi.

Zalety i wady

Zdecydowaną wadą dokarmiania za pomocą systemu SNS jest to, że dziecko z czasem do tego się przyzwyczaja – tak jak do każdej innej metody. Mój maluch nie chce ssać piersi, dopóki nie dołączę do niej rureczki z SNS-u. Poza sytuacją, kiedy ssie pierś w celu innym, niż spożywczym. Inna wada, związana już z samym użytkowaniem, jest taka, że przy starszych niemowlakach trzeba pilnować, żeby ich latające łapki nie wyciągnęły drenu z piersi. Kolejna kwestia – należy sprawdzać, czy po zakręceniu butelki nie wycieka z niej mleko: przy SNS-ie starego typu z uwagi na zakrętkę (dokręconą za mocno lub za słabo), przy tym nowego typu z uwagi na to, że czasami dren może się zsunąć i zacząć przeciekać.

Zalety są jednak nie do przecenienia. Dziecko ciągle stymuluje pierś do produkcji mleka, nie ma zaburzonego odruchu ssania. To jest o tyle istotne, że przy problemach z laktacją z czasem pozwala na rezygnację z dokarmiania w ogóle i bez ryzyka, że maluch odrzuci pierś. Dodatkowo wzmacnia wszystkie mięśnie, które pracują w czasie ssania piersi (bardziej angażujące niż ssanie smoczka). Ponad to, dzięki takiej metodzie dokarmiania maluszek wciąż ma zapewnioną bliskość przy piersi, co działa kojąco na niego i na mamę.

Uważam, że każdy szpital powinien mieć SNS (czy ten Medeli, czy DIY) na wyposażeniu i kiedy trzeba dokarmić, a dziecko jest w stanie chwycić pierś, powinien proponować mamie podawanie pokarmu tą metodą. Moje osobiste doświadczenia, gdy pytałam w szpitalu o cokolwiek innego niż butelka, były takie, że zarówno lekarze, jak i położne („certyfikowani doradcy karmienia piersią”) wywracali oczami i mówiąc, że wydziwiam, machali mi ulotkami producentów smoczków, co „nie zaburzają odruchu ssania”. Taka edukacja. Mając dzisiejszą wiedzę mogę powiedzieć, że SNS użyty w szpitalu pomógłby uratować karmienie piersią niejednej mamie.

Źródła:

  1. Filmy z bazy YouTube: youtube/
  2. „Medela – System wspomagający karmienie – instrukcja obsługi”, do pobrania z: www.medela.pl
  3. Obrazek wyróżniający: Joanna Barańska.